Obsydian – Jennifer L. Armentrout #3

Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2014
Str.: 442

Ulubiony bohater: Katy

CytatPiękna twarz. Piękne ciało. Koszmarny charakter. Święta trójca przystojnych chłopców.

Lubimy Czytać I Goodreads

You can’t judge the book by it’s cover

       Mam wrażenie, że każda recenzja tej książki mogłaby być tak zatytułowana. Wystarczy spojrzeć na okładkę, żeby zdecydować, że nie potrzeba nam w życiu tego romansidła dla nastolatek. Takie było moje nastawienie i trwałam w nim dość długo, chociaż moi ulubieni Booktuberzy polecali serię Lux co i rusz. Wreszcie zmiękłam – zarezerwowałam książkę w bibliotece, odebrałam (jako pierwszy użytkownik^^) i zaczęłam czytać. I tak wsiąknęłam na dwa dni.

       Obsydian zaczyna się wtedy, kiedy Katy zabiera się do wypakowywania swoich przeprowadzkowych pudeł. W ogóle nie jest zadowolona z tego, że musiała opuścić Florydę na rzecz czegoś, co nawet nie jest prawdziwym miastem. Jedyne na co ma ochotę, to usiąść przed komputerem i zająć się blogiem z recenzjami, który prowadzi. Zdecydowanie nie planuje nawiązać znajomości z sąsiadami z domu naprzeciwko, szczególnie z wyniosłym, aroganckim i doprowadzającym ją do szału Daemonem Blackiem. Niesamowitym i przystojnym obcym z innej planety.

       Taak… Nawet kiedy opisuje się tą książkę, nie brzmi ona zbyt dobrze – chyba, że to po prostu mój brak uwielbienia dla istot pozaziemskich. Od pierwszego rozdziału jednak broni się ona dobrze wykreowanymi postaciami, a przede wszystkim humorem z mieszanką ironii. Żadna sytuacja nie wydaje się wymuszona, podobnie jak rozmowy czy przemyślenia Katy (tak, pisane w pierwszej osobie; chyba zaczynam się przyzwyczajać do tej formy). Czytanie jej jest przyjemne, kilka razy można się zaśmiać w głos. Element bloga Katy jest przyjemny dla każdego ulubieńca książek, a Deamon i jego oszałamiający wygląd też jakoś bardzo nie przeszkadzają ;) Poza tym, podoba mi się, że autorka nie pominęła burzy hormonów głównych bohaterów – zbyt wielu pisarzy ignoruje seks, chcąc umieścić dusze osiemdziesięciolatków w skórach szesnastek.

       Naprawdę, okładka doprowadza do rozpaczy, bo zupełnie nie oddaje tego, co się za nią kryje. Szczerze powiedziawszy imię głównego bohatera – Daemon Black – też brzmi dość… tandetnie, ale można się do niego przyzwyczaić. Zastanawiam się czy wielu osobom ogólny zarys fabuły i postaci podobnie jak mnie kojarzyły się czasem z tymi z serii Zmierzch – szczególnie biorąc pod uwagę tamtejsze postaci Alice i Jamesa. Natomiast gdybym chciała na poważnie zarzucić coś książce, to Dodatek, gdzie kilka scen przedstawionych było z punktu widzenia Deamona – zupełnie niepotrzebne i dość słabo napisane, nie odnosiło się też do scen, które rzeczywiście chciałabym zobaczyć z jego perspektywy.

       Podsumowując, polecam Obsydian każdemu, kto potrzebuje łatwej, przyjemniej i okraszonej humorem książki. Jak dla mnie zasługuje na osiem/cztery i pół gwiazdki.

Reklamy

2 thoughts on “Obsydian – Jennifer L. Armentrout #3

  1. Pingback: Podsumowanie wakacji | Wild Chapters

  2. Pingback: Podsumowanie wakacji | Wild Chapters

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s